Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Wioska w mieście

Treść

Skansen jest i przez kilka najbliższych lat będzie wielkim placem budowy.

Dawną wieś sądecka zamieszkiwali: Lachy, Pogórzanie, górale, Łemkowie, koloniści niemieccy, Żydzi, Cyganie Karpaccy. W podzielonym na sektory skansenie jest miejsce na pokazanie kultury wszystkich tych grup etnicznych.

Przed 30 laty w skansenie w Falkowej, podmiejskiej dzielnicy Sącza, na 11-hektarowym terenie stało 26 zabytków architektury drewnianej. Dziś na 20 ha można oglądać 70 obiektów w sześciu sektorach etnograficznych.

Wczoraj

Budowa skansenu rozpoczęła się w 1969 roku. Plan zagospodarowania przestrzennego parku opracował w 1968 r. nieżyjący już architekt Wojciech Szczygieł. Założenia etnograficzne opracował Tadeusz Szczepanek, ówczesny dyrektor Muzeum Ziemi Sądeckiej. Pierwszym kierownikiem nadzorującym budowę skansenu był arch. Zygmunt Lewczuk, wspierany organizacyjnie przez Marię Brylak-Załuską oraz Magdalenę Kroh. Ekipą cieśli kierował Marian Smoleń.

W 1975 roku Muzeum Ziemi Sądeckiej awansowano do rangi Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu. Dyrektorem był wówczas Alojzy Cabała. To właśnie on otwierał Sądecki Park Etnograficzny.

A był to dopiero początek budowy. Przez kolejnych 30 lat przybywało obiektów.

Dziś

Przełomowym momentem w historii skansenu był rok 1999, kiedy to Muzeum wraz ze skansenem stało się placówką kultury, podległą Sejmikowi Województwa Małopolskiego. Pieniądze kierowane z tego źródła pozwoliły na przeniesienie do skansenu trzech świątyń. Pierwsza była cerkiew grekokatolicka z Czarnego, w 2003 roku przeniesiono kościół rzymskokatolicki z Łososiny Dolnej, a na przełomie lat 2004/2005 dawny zbór ewangelicki ze Stadeł. Dwie świątynie zostały przywrócone do kultu i dziś służą prawosławnym, grekokatolickim i katolickim wiernym. Sądecki skansen jest jedynym w Polsce muzeum na wolnym powietrzu, w którym prezentowane są trzy świątynie trzech chrześcijańskich obrządków.

Dział etnografii w SPE zgromadził kilka tysięcy zabytkowych obiektów. W tych zbiorach wyróżniają się kolekcje strojów ludowych (około tysiąca), rzemiosła i rękodzieła ludowego, ludowych mebli i strojów kolędniczych. Nad klimatem, wyglądem wnętrz i otoczeniem obiektów czuwa zespół ludzi.

Na czele zespołu etnografów stoi Barbara Romańska, kierownik działu. Zastąpiła Magdalenę Kroh, która niedawno przeszła na emeryturę. W dziale tym zatrudniony jest również Wojciech Śliwiński, specjalizujący się w architekturze ludowej, jest też etnograf Dorota Iwińska i nowy nabytek - Joanna Hołda, także etnograf, która pracuje nad swoim doktoratem. 5-osobowym zespołem robotników, którzy dbają o stan budynków, kieruje Marek Świder. O ogródki dba Mariola Pawlik. 20-hektarowej posiadłości strzeże ośmiu dozorców.

Jutro

Za dwa tygodnie na terenie skansenu ruszy największa jak do tej pory inwestycja Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu - budowa Miasteczka Galicyjskiego. Inwestycja, która powinna zostać zakończona w 2008 r., warta jest 22 mln zł.

Prowincjonalne miasteczko zaprojektował architekt Zenon Andrzej Remi z zespołem. Wniosek o pieniądze dyrekcja Muzeum złożyła do Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego. Miasteczko Galicyjskie, zlokalizowane niedaleko ul. Lwowskiej (w przyszłości od tej strony będzie wejście główne), ma ożywić skansen. Będzie to przedsięwzięcie komercyjne, z karczmą, sklepikiem i innymi atrakcjami, poprzedzającymi wejście do części z zabytkami. Nową część połączy ze skansenem most na Łubince.

Projektem, którego realizacja dzięki środkom z UE rozpocznie się jeszcze przed zimą, jest budowa sektora kolonistów niemieckich. Na ten cel Muzeum wygrało grant w wysokości 300 tys. euro z programu "Interreg IIIA Polska - Republika Słowacka 2004-2006". Dodatkowo ponad 700 tys. zł Muzeum otrzyma z budżetu województwa. To daje kwotę prawie 2 mln zł z przeznaczeniem na rozbudowę skansenu o trzy zagrody - wierne kopie domów osadników niemieckich z Gołkowic. Planowany termin zakończenia budowy to rok 2007.

Miasteczko Galicyjskie ma przełamać stereotyp w muzealnictwie skansenowskim. - Dziś nie wystarczy pokazać zwiedzającym, choćby najcenniejsze perły architektury drewnianej. Potrzeba uatrakcyjnić ofertę o wszystko, czego potrzebują zwiedzający - mówi Wacław Kawiorski, dyrektor Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu.

(MONK)

"Dziennik Polski" 2005-09-16

Autor: ab