Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Wiwat Biało-Czerwoni!

Treść

Polska pokonała wczoraj w Chorzowie Portugalię 2:1 (2:0) w meczu grupy A eliminacji piłkarskich mistrzostw Europy. Bohaterem spotkania był zdobywca obu bramek Euzebiusz Smolarek, ale na wyróżnienie zasłużył cały polski zespół, który rozegrał znakomite spotkanie. Tak efektownie i mądrze grającej naszej ekipy nie widzieliśmy od dawna. Od pierwszych minut wczorajszego meczu Polacy grali niezwykle skoncentrowani i zmobilizowani. W niczym nie przypominali drużyny, która ledwie kilka dni temu męczyła się okrutnie ze słabiutkim Kazachstanem. Nasi wyszli na boisko bez respektu dla naszpikowanego gwiazdami rywala i od początku narzucili mu swoje warunki gry. Efekty przyszły bardzo szybko. Już w 8. minucie Mariusz Lewandowski po akcji Macieja Żurawskiego i Euzebiusza Smolarka uderzył bardzo silnie po ziemi, interweniujący Ricardo z trudem odbił piłkę w bok, tam dopadł do niej Smolarek i strzelił nie do obrony! Zaskoczeni Portugalczycy sprawiali wrażenie lekko znokautowanych, po kolejnych 10 minutach byli już na deskach. Tym razem Grzegorz Rasiak dokładnie obsłużył Smolarka, a ten potężnym uderzeniem w górny róg podwyższył na 2:0. Podochoceni takim obrotem sprawy Polacy nie zamierzali zwalniać tempa - nadal grali szalenie aktywnie, atakowali z rozmachem, przy okazji świetnie paraliżując ofensywne aktywa gości. Dość powiedzieć, że w pierwszej połowie Portugalczycy tylko raz zagrozili bramce Wojciecha Kowalewskiego, ale po uderzeniu Nuno Gomesa piłka minimalnie minęła słupek naszej bramki. W 35. min powinno być nawet 3:0 - po kapitalnej indywidualnej akcji Jakuba Błaszczykowskiego silnie z lewej nogi przymierzył Żurawski, ale pomylił się o centymetry. Piłka trafiła w słupek! Gdyby wpadła do bramki, byłoby już po meczu... Po przerwie Portugalczycy starali się odrobić straty, ale świetnie usposobieni Polacy nie pozwolili im na wiele. Ba, to Biało-Czerwoni byli bliżsi zdobycia kolejnych bramek i tylko szczęściu goście zawdzięczali, że nie wyjechali z Chorzowa z większym bagażem bramek. Świetne okazje mieli Błaszczykowski, Smolarek, Żurawski i przede wszystkim Rasiak, który fatalnie rozegrał akcję, gdy naprzeciw Ricardo wychodziło trzech naszych zawodników. Rosły napastnik mógł zrobić z piłką wszystko. Wybrał wariant najgorszy, czyli nieudane podanie do Lewandowskiego. W ostatnich sekundach meczu honorową bramkę dla gości zdobył Nuno Gomes, ale trzy punkty i tak zostały nad Wisłą. Polska wygrała jak najbardziej zasłużenie, pokazała niepoślednie możliwości i takież umiejętności. To był piękny spektakl. Oby takich w wykonaniu naszych piłkarzy było jak najwięcej. Piotr Skrobisz, "Nasz Dziennik" 2006-10-12

Autor: ea