WSPOMNIENIA
Treść
Nie udźwignął ciężaru choroby
Zbigniew Drobot (8 października 1936 - 20 marca 2006)
- Śmierć Zbyszka spadła na nas nagle i wciąż nie mogę pogodzić się z myślą, że Nowy Sącz stracił jednego z najbardziej zasłużonych dla niego ludzi sportu - mówi Zygmunt Oleksy, jeden z podopiecznych i kolegów Zbigniewa Drobota z ciężarowego pomostu. Ten twórca sekcji sztangowej w mieście nad Dunajcem zmarł po długiej chorobie w poniedziałek, w wieku 69 lat.
Przez ćwierć wieku, od schyłku lat 50., aż do początku lat 80. ubiegłego wieku, Zmarłego pochłaniała działalność w założonym przez siebie LZS, później Jedności, wreszcie LKS Beskid. Czas dzielił między pracę zawodową w Regionalnej Izbie Obrachunkowej i treningi. Był zawodnikiem oraz szkoleniowcem w sekcji podnoszenia ciężarów. Startował w kategorii średniej, do 75 kg i choć wielkich międzynarodowych sukcesów nie zanotował, to jednak liczył się na arenie ogólnopolskiej, wychowując niejako przy okazji całe rzesze świetnych sztangistów: Romka Kiryłowa, Jurka Saweczkę i innych. Zawsze jednak ważniejsze od wyników sportowych były dla Niego postawa moralna, nauka oraz właściwe prowadzenie się tych młodych wówczas chłopców.
- Pod swą opieką miał przeszło 70 atletów i 90 procent spośród nich robi dzisiaj kariery zawodowe - kontynuuje Oleksy. - Widać było, że praca z nami sprawia Mu autentyczną przyjemność. Był niezwykle sumienny, obowiązkowy, nie przypominam sobie, by kiedykolwiek spóźnił się na zajęcia. Często wpadał na nie wprost z wyjazdu na kontrole skarbowe, prowadzone w różnych miejscowościach. Tryskał przy tym humorem, godzinami potrafił opowiadać dowcipy. Jeszcze niedawno widywałem Go przed szóstą rano, biegającego z pieskami nad Dunajcem. Kilka lat temu zaniedbał grypę - mimo mrozów nie widziałem go nigdy w czapce, przyplątały się powikłania sercowe. I właśnie te kardiologiczne schorzenia były przyczyną Jego śmierci. Ciężaru choroby nie mógł już udźwignąć. Myślę jednak, że Zbyszek spełnił się jako człowiek, a największą dla Niego satysfakcją była świadomość, że swoje miejsce w życiu znaleźli i Jego wychowankowie.
Pogrzeb ś. p. Zbigniewa Drobota odbędzie się dzisiaj o godz. 12 na cmentarzu komunalnym w Nowym Sączu. Msza św. odprawiona zostanie o godz. 9.30 w kościele św. Kazimierza. (dw)
Pożegnanie przyjaciela sztuk
Halina Anastazja Rojek
W nocy z soboty na niedzielę w nowosądeckim szpitalu na oddziale intensywnej terapii zmarła Halina Anastazja Rojek, przez wiele lat związana z Towarzystwem Przyjaciół Sztuk Pięknych w Nowym Sączu. W latach 1994-98 była jego prezesem.
Środowisko twórcze nie tylko Nowego Sącza, ale także Krynicy, Szczawnicy i Muszyny, a więc miejscowości, w których TPSP miało swoje oddziały, pamięta panią Halinę zawsze dystyngowaną, elegancką i uśmiechniętą. Swoją osobą podkreślała zawsze, że należy do świata sztuki, choć nie podejmowała żadnej działalności twórczej.
Z wykształcenia była pedagogiem, później przeszła na stanowisko inspektora w Limanowej, skąd pochodziła. Piastowała także urząd kuratora w Nowym Targu. Zgodnie z nazwą Towarzystwa, określiła swoje miejsce bardzo blisko ludzi sztuki i cały czas im służyła. Zrezygnowała z funkcji prezesa ze względu na stan zdrowia. Zajęła się prowadzeniem kronik, które same w sobie są dziełem sztuki.
Do ostatniej chwili czynnie uczestniczyła w życiu towarzystwa. W sobotę, podczas walnego zebrania, przygotowywała wystąpienie na temat przygotowywanego przez nią jubileuszu 50-lecia. - Miała mówić w wolnych wnioskach, pogratulowała mi sprawozdania z całej kadencji - powiedziała nam wczoraj wiceprezes Grażyna Kulig. - Nie zdążyła. Wyszła z sali i już do niej nie wróciła. Przez cały sobotni wieczór i noc toczyła się walka o jej życie. Nie odzyskała przytomności. Jesteśmy wstrząśnięci jej śmiercią, bo była naszą bardzo bliską, serdeczną koleżanką.
Uroczystości pogrzebowe Haliny Anastazji Rojek odbędą się w piątek na cmentarzu komunalnym w Gołąbkowicach o godz. 14. (WCH)
"Dziennik Polski" 2006-03-22
Autor: ab