Wybite szyby, naderwane dachy
Treść
- Za pieniądze, które wydamy na pokrycie zniszczeń naszego taboru i wiat przystankowych moglibyśmy kupić mały autobus - mówi prezes miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Nowym Sączu Leopold Cisoń. Akty wandalizmu nasiliły się w ostatnich trzech miesiącach. Chuligani niszczą zarówno stare, stylowe, drewniane przystanki, jak i nowe wiaty. Kilka lat temu rozpisywaliśmy się o niemającym precedensu akcie wandalizmu przy szkole muzycznej w dzielnicy Zawada. W pijaną, sobotnią noc jedna z zachowanych góralskich wiat z drewnianych bali została wyrwana z podmurówki i przewalona na jezdnię. Nigdy - mówiąc w przenośni - się już nie podniosła. Jej szczątki zostały przewiezione do magazynów MPK. W to miejsce, dopiero niedawno postawiono lekką wiatę wykonaną przez samego przewoźnika. - Chuligani i pijacy nie dają spokoju jedynej jeszcze góralskiej wiacie przy ulicy Nawojowskiej - powiadomiła nas wczoraj jedna z czytelniczek, która na co dzień obserwuje postępujące zniszczenie tego przystanku. - Kiedyś był na nim dach z gontów, ale zostały zerwane, a tylna ściana z grubych desek podpalona. Przykryto wiatę blachą, ale to się miejscowym pijaczkom nie spodobało. Wyłamują arkusze blachy, niszczą siedzenie, rozkład jazdy. Prezes Cisoń wymienia ulice, na których dokonano w ostatnim czasie największych zniszczeń: - Wybili nam szyby na przystankach przy ulicy Paderewskiego, Freislera, Jagiellońskiej, Lwowskiej - mówi prezes. - Wyrywają nam plastikowe osłony z nowo postawionych wiat. Co piątek i sobotę liczymy straty spowodowane wyrywanymi rozkładami jazdy, malowaniem po ścianach, pisaniem wulgarnych napisów. Przy ulicy Kazimierza Wielkiego ktoś poderwał poszycie dachu. To się w głowie nie mieści. Chuligani nie oszczędzają autobusów. Wciąż notujemy przypadki rozcinania siedzeń, pisania po szybach i ściankach bocznych. Za pieniądze, które w tym roku wydamy na pokrycie zniszczeń naszego taboru i wiat moglibyśmy kupić mały autobus. Ponieważ MPK jest spółką miejską, koszty reperacji i remontów odbijają się na wysokości dotacji z kasy samorządowej. Tylko w tym roku dopłata do przewozów miejskich wyniosła 6,5 mln zł przy wpływach z działalności przewozowo usługowych tej firmy na poziomie 19 mln zł. Jedynym pocieszeniem jest, że w nowych autobusach jest mniejsza demolka, niż w starym taborze. W 2009 roku sądeckie MPK liczy na bardzo korzystny kredyt ze środków Unii Europejskiej. Może być wykorzystany na zakup nowych autobusów i na unowocześnienie przystanków. - Jest szansa, że dostaniemy co najmniej 10 mln zł, z których połowa może być umorzona - wyjaśnia prezes Cisoń. - To bardzo duża suma, która by umożliwiła nam zrobienie poważnych inwestycji. Trzeba mieć nadzieję, że ci, którzy teraz wyżywają się na naszych wiatach i pojazdach, zrozumieją, że godzą w dobro wspólne. Żeby zmniejszyć koszty i dać zajęcie swoim pracownikom, MPK zrezygnowało z zakupów wiat i wykonuje je we własnym zakresie. Podobnie, drobne naprawy i remonty wykonuje firma swoimi siłami. (WCH) "Dziennik Polski" 2007-12-14
Autor: wa