Wypadek przy pracy?
Treść
Wyjątkowo gorzką pigułkę przyszło przełknąć w niedzielę kibicom Kolejarza, który najniespodziewaniej w świecie uległ na własnym boisku Ładzie Biłgoraj. Lider w trzecioligowej hierarchii nie poradził sobie z beniaminkiem. Mimo że po pierwszej połowie prowadził 1-0, a w ostatnich kilkunastu minutach grał z przewagą jednego zawodnika. Wśród tzw. fachowców natychmiast pojawiły się głosy, że owa wpadka jest którymś tam z kolei zwiastunem zmierzchu wielkomocarstwowych zapędów stróżan. Przeważają jednak rozsądnie myślący sympatycy futbolu, którzy niepowodzenie potraktowali, chyba słusznie, jako klasyczną kraksę przy pracy. Można być raczej pewnym, że już za tydzień, w wyjazdowej potyczce z Resovią, podopieczni trenera Mirosława Hajdy powrócą na dawno już przetarty zwycięski szlak, a przegrana z Ładą odejdzie w zapomnienie. Tyle tylko, że trochę beztrosko postradanych "oczek" po prostu szkoda. Może ich zabraknąć przy sporządzaniu finalnego obrachunku. Nawiązując jeszcze do nieszczęsnego spotkania z zespołem z Biłgoraja, to nie sposób wyzbyć się przekonania, że Kolejarzowi dużo łatwiej przychodzi bogacić się o punkty na terenie przeciwników. Własny stadion wyraźnie im nie służy. A może to nie kwestia niewielkiego boiska, lecz braku umiejętności radzenia sobie ze skomasowaną defensywą rywali? Jeśli tak, to podpowiadamy receptę: dużo prościej w tłoku trafić do bramki Łady, Wiernej, czy Wisłoki, korzystając z uderzeń z dystansu, aniżeli stosując system tysiąca podań. (DW) Kolejarz pod lupą Noty swym podopiecznym wystawia trener Mirosław Hajdo: Pyskaty 6, A. Basta 5, Księżyc 5, Prokop 6, Kalinowski 6, Wieczorek 6, Sierant 5, Stefanik 6, Drąg 6, Dudziński 5, Bałuszyński 5. Wystąpili ponadto D. Basta, Pokrywka, Armatys i Haftkowski, za krótko jednak przebywali na boisku, by zasłużyć na ocenę. "Dziennik Polski" 2007-10-16
Autor: wa