Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Wziąć przykład ze... Szkotów

Treść

Dzisiaj wieczorem przekonamy się o prawdziwej wartości piłkarskiej reprezentacji Polski. Na Stadionie Śląskim w Chorzowie Biało-Czerwoni zmierzą się bowiem z Portugalią, w której składzie aż roi się od wielkich nazwisk stanowiących o sile największych klubów świata. Stawką pojedynku będą punkty eliminacji mistrzostw Europy. Polacy, marząc o awansie, nie powinni pozwolić sobie na żadne straty. Tylko czy to jest realne? W minioną sobotę podopieczni Leo Beenhakkera skromnie i po dużych mękach wygrali na wyjeździe ze słabym Kazachstanem 1:0. W tym samym czasie Portugalczycy bez żadnych problemów, na luzie i na "pół gwizdka" rozprawili się z Azerbejdżanem 3:0. Różnica w stylu, jakości gry, pomyśle na nią była aż nadto widoczna. Czy dziś Polacy zdołają wznieść się na wyżyny swych umiejętności i postawić trudne warunki niezwykle mocnemu rywalowi? Patrząc realnie - nie, ale sport jest nieprzewidywalny. Wiara potrafi czynić cuda i oby jej polskim piłkarzom nie zabrakło. Powiedzmy sobie szczerze - Kazachstan to przy Portugalii ubogi krewny i mało znaczący w futbolowym światku "Kopciuszek". Takie nazwiska jak Aleksandr Kuczma, Kajrat Utabajew czy Dmitrij Biakow - przy całym szacunku - nikomu nic nie mówią. A mimo to Polacy męczyli się z nimi okrutnie i szczęśliwie zainkasowali komplet punktów. Dziś będą musieli zmierzyć się z Cristiano Ronaldo, Deco, Ricardo Carvalho czy Nuno Gomesem. Gwiazdami Manchesteru United, Barcelony, Chelsea Londyn i Benfiki Lizbona rozpoznawalnymi w każdym zakątku świata. Już dawno tylu wspaniałych piłkarzy nie grało nad Wisłą i teoretycznie nie powinno mieć problemów ze zrealizowaniem nakreślonego celu. Co prawda trener Luiz Felipe Scolari podkreślał, iż w dzisiejszym meczu zadowoli go nawet remis, ale w tych wypowiedziach było dużo kurtuazji i rezerwy. Brazylijczyk i jego piłkarze przyjechali do naszego kraju, by wygrać i zapewne od pierwszych minut będą się starali Polakom dać to odczuć. I jeśli Biało-Czerwoni zagrają tak, jak w sobotę z Kazachstanem - Portugalczycy spokojnie i wysoko zwyciężą. To czarny scenariusz, ktoś złośliwy dodałby "realny". Ale wszyscy wiemy doskonale, iż Polaków stać na dużo lepszą grę niż zaprezentowali przed kilku dniami. Na pewno nie trzeba ich będzie mobilizować, taki rywal jak czwarta drużyna ostatnich mistrzostw świata sam z siebie najlepiej motywuje. Nasi muszą wznieść się na wyżyny umiejętności, pokazać charakter, niezwykłą wolę walki i ambicję. Łatwo powiedzieć, trudniej zrealizować, zwłaszcza iż polska drużyna jest w trakcie przebudowy (budowy?) i zbyt często ostatnio zawodzi. Piłkarze jednak podkreślają, że nie ulękną się przeciwnika, nie pozwolą mu rozwinąć skrzydeł. I oby tak było. Przykład powinni wziąć z Macedończyków, którzy w sobotę zremisowali na wyjeździe z Anglią, lub Szkotów, którzy tego samego dnia pokonali pewnych siebie Francuzów. Czy ktoś się tego spodziewał? Chyba nie, ale podkreślmy raz jeszcze - piłka bywa nieprzewidywalna i między innymi dlatego jest piękna. Nie zapominajmy, że na początku września punkty Portugalii urwała też Finlandia. W porównaniu ze składem, który rozpoczął pojedynek z Kazachstanem, w naszej drużynie dojdzie do kilku zmian. Jeśli tylko pozwoli mu zdrowie, na lewej pomocy pojawi się Jacek Krzynówek, zastępując Euzebiusza Smolarka. Strzelec zwycięskiej bramki w sobotnim spotkaniu powędruje na prawą stronę za Jakuba Błaszczykowskiego. Być może na prawej obronie Pawła Golańskiego zastąpi Marcin Wasilewski bądź Grzegorz Bronowicki. Leo Beenhakker zastanawia się również nad partnerem Macieja Żurawskiego w linii ataku. "Żuraw" mimo kiepskiej formy ma niepodważalną pozycję, obok niego może wystąpić Radosław Matusiak bądź Grzegorz Rasiak (irytująco nieskuteczny w sobotę). Nie ma także "sprawy" Mariusza Lewandowskiego. Piłkarz, ściągnięty z boiska po pół godzinie meczu z Kazachstanem, był wściekły i nawet nie pofatygował się podać ręki zmiennikowi i trenerowi. Po spotkaniu, kiedy emocje opadły, przeprosił wszystkich zainteresowanych i szkoleniowiec - jak przyznał - o sprawie już zapomniał. Zawodnik Szachtara Donieck powinien dziś pojawić się w podstawowym składzie. Nasi trenerzy zapewnili, że mają Portugalię dokładnie rozpracowaną i ta niczym ich nie zaskoczy. Owszem - jak mówią - ma bardzo mało słabych punktów, ale jak każdy popełnia błędy. Zadanie polskich piłkarzy będzie polegało na maksymalnym ich wykorzystaniu. Nasi chcą dziś wygrać. Po porażce z Finlandią i remisie z Serbią ich sytuacja w grupie nie jest bowiem najlepsza, a nie stracili jeszcze nadziei na awans do finałów mistrzostw Europy. By po raz pierwszy w historii na tej imprezie zagrać, nie mogą jednak pozwolić sobie na dalsze straty, przede wszystkim przed własną publicznością. Piotr Skrobisz, "Nasz Dziennik" 2006-10-11

Autor: ea