Za jeden cios
Treść
Wydarzenia, które doprowadziły do tragedii, rozegrały się 31 lipca ubiegłego roku w jednym z mieszkań w centrum Nowego Sącza. Jego gospodarz wrócił do domu ok. godz. 15. Był nietrzeźwy. Zaczął awanturować się z żoną i wyzywać ją.
Również K.J. była wtedy pod wpływem alkoholu. W pewnym momencie wydawało się, że awantura między małżonkami przycichła. Gospodarz położył się na wersalce, ale po chwili znów rozpętała się kłótnia. Na kobietę posypały się kolejne wyzwiska. Chwyciła duży, stołowy nóż kuchenny i uderzyła nim męża w pierś. Tylko raz. Na jego piersi pojawiła się strużka krwi.
Po zadaniu ciosu K.J. odłożyła nóż na lodówkę i wyszła z mieszkania. Ranny nie prosił o pomoc, choć z każdą chwilą tracił siły. Miał ich jeszcze tyle, że poszedł do córki, mieszkającej w tym samym domu na piętrze i położył się na wersalce. Córka, widząc rannego ojca, wezwała na pomoc sąsiadkę, która przemyła ranę i założyła na nią opatrunek. Gdy K.J. pojawiła się u córki, mąż znów zaczął awanturę. Po jakimś czasie syn sprowadził go na dół do mieszkania. Ranny położył się do łóżka. Około godz. 20 jego stan bardzo się pogorszył, wreszcie stracił przytomność. Córka wezwała karetkę. "Erka" przybyła niemal natychmiast. Jedno spojrzenie wystarczyło lekarzowi by stwierdzić, że stan poszkodowanego w rodzinnej awanturze jest ciężki. Trafił on na stół operacyjny. Na ratunek było jednak już za późno. Ubytek krwi był bowiem zbyt znaczny. Sądeczanin zmarł podczas operacji o godz. 23.05.
Biegli z Zakładu Medycyny Sądowej w Krakowie, którzy przeprowadzali sekcję zwłok zmarłego przyjęli, że przyczyną śmierci była rana kłuta klatki piersiowej, uszkadzająca płuco, serce i duże naczynia krwionośne, co skutkowało krwotokiem wewnętrznym i wykrwawieniem.
Oskarżona przyznała się do zarzucanego jej czynu i opisała przebieg zdarzenia. Wyjaśniła, że od początku małżeństwa dochodziło między nimi do kłótni i awantur, podczas których mąż miał ją bić, zwłaszcza, gdy był pod wpływem alkoholu. Twierdziła, że zadała mężowi cios w zdenerwowaniu i gniewie za lata upokorzeń, których od niego doznała. Biegli, którzy badali oskarżoną orzekli, że w czasie popełnienia przestępstwa miała "ograniczoną w stopniu znacznym zdolność rozpoznania znaczenia czynu i kierowania swoim postępowaniem".
Prokurator prowadzący sprawę wyłączył z akt śledztwa do odrębnego postępowania materiały dotyczące podejrzenia zaistnienia przestępstwa nieudzielenia ofierze pomocy. (MIGA)
"Dziennik Polski" 2005-01-20
Autor: ab