Za plecami Heidfelda
Treść
Robert Kubica zajął dziewiąte miejsce podczas niedzielnego Grand Prix Japonii, przedostatniej eliminacji mistrzostw świata Formuły 1. Sam jednak nie ukrywa, że mógł zakończyć zmagania na punktowanej pozycji. Mógł, gdyby m.in. nie... jego kolega z zespołu BMW-Sauber, Niemiec Nick Heidfeld. Polak startował z 12. miejsca, wywalczonego podczas kwalifikacji. - Po starcie stoczyłem walkę z Nico Rosbergiem, wyprzedzaliśmy się kilka razy, w końcu udało mi się znaleźć przed nim. Jechałem na dziesiątej pozycji, bolid prowadził się podobnie jak podczas kwalifikacji, czyli był trochę nadsterowny. Na początku brakowało trochę przyczepności, ale opony, które dobrałem na wyścig, spisywały się bardzo dobrze. Uzyskiwałem niezłe czasy okrążeń, tempo było odpowiednie i istniała szansa, żeby mimo 12. pozycji startowej ukończyć Grand Prix Japonii na punktowanej pozycji - wspomina. Pod koniec zmagań krakowianin znalazł się za plecami Heidfelda. Był wyraźnie szybszy, chciał go wyprzedzić, ale Niemiec umiejętnie i trochę w niesportowym duchu blokował młodszego kolegę. - Spędziłem sporo okrążeń za moim partnerem z zespołu, od którego byłem szybszy średnio o sekundę na okrążeniu. Ciężko jest tu wyprzedzić, zwłaszcza jeśli się dysponuje takim samym samochodem, który na prostej osiąga podobne prędkości i w tych samych miejscach się hamuje. Jadąc za innym bolidem, traci się 40-50 procent docisku i na Suzuce jest to szczególnym utrudnieniem, zwłaszcza w pierwszym sektorze - przyznał. Podobnie jak w kwalifikacjach Robert również podczas wyścigu wypadł z trasy na dziewiątym zakręcie. - Tym razem był to mój błąd wliczony w ryzyko, jeśli jedzie się za kimś blisko przez tyle okrążeń. Z reguły stamtąd nie powraca się na tor, bo wypadasz w żwir przy 250 km/h i potrzeba po prostu szczęścia, żeby wyjechać i w nic nie uderzyć. Ja miałem to szczęście już dwa razy podczas tego weekendu. Straciłem prawie 10 sekund, ale udało mi się szybko je odrobić. Znowu znalazłem się tuż za moim partnerem z zespołu i tak dojechaliśmy do mety, na miejscach 8. i 9. - dodał Polak. Przed Kubicą i zespołem BMW-Sauber ostatni, trzydniowy test w Jerez. A potem kończące sezon Grand Prix Brazylii. - Tor Interlagos znam z gościnnego występu w brazylijskiej Formule Renault 2000 - w 2002 r. po starcie z pole position wygrałem tam wyścig - wspomina Polak. W GP Brazylii BMW-Sauber walczyć będzie o utrzymanie piątego miejsca w klasyfikacji mistrzostw świata konstruktorów. Na razie ma przewagę jednego punktu nad Toyotą. Pisk, "Nasz Dziennik" 2006-10-10
Autor: ea