Za wąsko do serca
Treść
Nowoczesny, prywatny Oddział Kardiologii Inwazyjnej, Elektrokardiologii i Angiologii w sądeckim szpitalu, w którym od kilku tygodni lekarze mogliby ratować chorych na serce, nadal nie pracuje, bowiem do tej pory nie ma zgody Sanepidu na rozpoczęcie działalności. Powodem jest czerwcowe rozporządzenie Ministerstwa Zdrowia, zmieniające m. in. wymiary szpitalnych korytarzy. Już po remoncie okazało się, że główny korytarz jest węższy o 8 cm, niż przewidują to nowe przepisy.
Inwestor, który włożył w remont i urządzenie pomieszczeń oraz w specjalistyczny sprzęt ok. 6 mln zł, poszerzył, zgodnie z obowiązującymi przepisami korytarz, ale przedłużają się w czasie kwestie proceduralne i rozmowy z Sanepidem. Bez jego pozytywnej opinii, dopuszczającej oddział do użytkowania, nie może on przyjmować chorych. Sytuacja jest tym dramatyczniejsza, że nowa placówka medyczna nie została jeszcze zarejestrowana jako niepubliczny zakład opieki zdrowotnej. Jeśli do końca miesiąca prywatna spółka, zarządzająca oddziałem, nie złoży dokumentów o dopuszczeniu do użytkowania, to jest znikoma szansa, aby pacjenci, chorujący na serce, wymagający wykonania specjalistycznych zabiegów, mogli przekroczyć jego próg jeszcze w tym roku.
- Jest rozpisany konkurs w NFZ, którego termin upłynął w ubiegłym tygodniu - powiedział "Dziennikowi" dr Stanisław Bartuś, asystent w II Klinice Kardiologii Collegium Medicum Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. - Jeśli do końca tego tygodnia nie złożymy kompletu dokumentów, to oddział do końca roku będzie stał pusty, choć mógłby leczyć ludzi i ratować im życie.
-
Bardzo często decydują o tym sekundy - kontynuuje dr Stanisław Bartuś. - Nadal trwają rozmowy z Sanepidem. Dowiedzieliśmy się bowiem, że nasz wyremontowany oddział, na najwyższym światowym poziomie, według Sanepidu nie spełnia polskich norm.
W lipcu br. weszło w życie rozporządzenie Ministerstwa Zdrowia, określające wymagania, jakie musi spełnić pod względem technicznym i sanitarnym każda placówka medyczna, aby mogła zacząć działalność.
- Zmieniły się m. in. przepisy dotyczące szerokości i wysokości korytarzy - dodaje dr Bartuś. - Okazało się, że nasz jest o 8 cm węższy. By go poszerzyć, zrobiliśmy, już po remoncie, wnękę, odpowiadającą nowym normom i teraz korytarz ma 2,1 m. Sanepid wnosił też uwagi co do wysokości sali zabiegowej. Nasza ma 2,65, a powinno być według tych służb 3 m. Na szczęście udało się nam pozyskać przychylną opinię odnośnie naszego oddziału głównego inspektora sanitarnego, który m. in. nie miał zastrzeżeń do wysokości naszej sali zabiegowej. Czekamy, aż dojdą z Warszawy do Krakowa stosowne dokumenty. Najdziwniejsze jest, że wiosną mieliśmy projekt remontu zatwierdzony pozytywnie przez rzeczoznawcę ds. sanitarno-epidemiologicznych.
Leszek Horwath, rzecznik wojewódzkiego inspektora sanitarnego w Krakowie powiedział nam, że trwają rozmowy między przedstawicielami oddziału, a Wojewódzką Stacją Sanitarno-Epidemiologiczną.
- Nie ukrywam, że sądecki szpital ma naszą życzliwość, ale niech druga strona zrozumie również, że Sanepid musi działać w ramach określonych prawem - wyjaśnia Leszek Horwath. - Musimy wspólnie wypracować rozwiązanie, satysfakcjonujące obie strony, jakieś złoty środek. Nie ulega wątpliwości, że ten nowoczesny oddział jest Nowemu Sączowi niezbędny. (MIGA)
> warto wiedzieć
13 łóżek
Ośrodek kardiologii inwazyjnej, podobny do tych, jakie działają już w Ustroniu i Bielsku-Białej, posiada 13 łóżek. Wypełnia wieloletnią lukę na tym terenie. To czwarty oddział w Małopolsce. Będzie świadczyć nowy rodzaj usług medycznych - zabiegi kardiologii inwazyjnej: koronarografii (prześwietlanie naczyń wieńcowych po podaniu kontrastu - przyp. red.) i koronaroplastyki (udrażnianie naczyń przy pomocy specjalnego balonika - przyp. red.) u pacjentów z chorobą wieńcową. Oddział pełnił będzie też 24-godzinny dyżur kardiologiczny dla pacjentów z całego regionu. Wybudowano go z myślą, by leczyć chorych z zawałem serca na miejscu, bez konieczności przewożenia ich do Krakowa.
"Dziennik Polski" 2005-10-12
Autor: ab