Za wysokie progi
Treść
Bariery architektoniczne są wciąż jednym z głównych bolączek, dających się we znaki osobom niewidomym. Między innymi o tym problemie rozmawiano podczas wczorajszego walnego zebrania Koła Polskiego Związku Niewidomych w Nowym Sączu. Zrzesza ono ponad 500 osób, w tym 60 dzieci z całego regionu. Niepokoi wzrastająca liczba osób najmłodszych, zmagających się z niedowidzeniem. W ostatnich czterech latach do koła wstąpiło kilkadziesiąt dzieci w wieku od kilku do kilkunastu lat. Podobnie, jak inni niepełnosprawni, osoby niedowidzące i niewidome rzadko znajdują zatrudnienie. - Na pewno niewielu pracodawców z Nowego Sącza się na to decyduje - mówi Krystyna Michalik, przewodnicząca zarządu koła Polskiego Związku Niewidomych w Nowym Sączu. - Trudno mi powiedzieć, dlaczego tak jest, może odstrasza ich biurokracja. Troszeczkę lepiej jest z przełamywaniem barier architektonicznych. W mieście są miejsca, w których zniknęły już wysokie krawężniki. Pojawiły się też na przejściach dla pieszych sygnalizacje dźwiękowe. Ale jest ich ciągle za mało. Cieszymy się, że nasze problemy dostrzegają władze i w miarę możliwości finansują nasze przedsięwzięcia. Zrzeszeni w sądeckim kole marzą również o remoncie budynku przy ul. Narutowicza, gdzie mają swoją siedzibę. Przecieka dach, pęka ściana frontowa. Przez kilka ostatnich lat, dzięki sponsorom, udało się zrobić część prac. Sądeckie koło nie może się ubiegać samodzielnie o dotacje na przykład w Urzędzie Marszałkowskim, bo nie ma osobowości prawnej. Dzięki zapobiegliwości ludzi działających w kole, pomocy Państwowego Funduszu Osób Niepełnosprawnych jest systematycznie doposażane w sprzęt rehabilitacyjny, muzyczny. (MIGA) "Dziennik Polski" 2007-09-06
Autor: wa