Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Zanim przyjdzie mróz

Treść

Mimo, że do zimy jeszcze daleko, w Domu im. Brata Alberta zostało już tylko dziewięć wolnych miejsc dla bezdomnych. Kierownictwo schroniska intensywnie przygotowuje się na przyjęcie większej grupy ludzi, którzy zaczną pukać do drzwi, gdy tylko nadejdą przymrozki.

Dyrektor Nowosądeckiego Towarzystwa Pomocy im. Brata Alberta Robert Opoka twierdzi, że tak naprawdę przygotowania do kolejnego zimowego sezonu trwają od wiosny. Zawsze jednak brakuje koców i rozkładanych łóżek, które są potrzebne podczas największych mrozów, gdy w schronisku panuje największy ruch. Tak było przed dwoma laty, kiedy nocowało tam 60 osób, czyli prawie dwukrotnie więcej, niż normalny stan, obejmujący 35 łóżek.

- Wtedy rozkładaliśmy posłania w świetlicy i na korytarzu - opowiada Robert Opoka. - I pewnie będziemy to robić także tej zimy, bo przecież nie możemy nie wpuścić na noc człowieka, jeśli na zewnątrz panuje mróz.

W koce i męską bieliznę najczęściej zaopatrują schronisko sądeczanie robiący zakupy w sklepach prowadzonych przez członków wspólnoty Emaus, administrującej tą placówką. Nie zawodzą też prywatni sponsorzy. Wśród nich jest piekarnia z Tęgoborzy, dostarczająca do schroniska pieczywo oraz Dom Wczasowy "Rydz" z Żegiestowa, gwarantujący świeże warzywa.

W tym roku w Centrum Zakwaterowania całodobowe dyżury pełnić będzie dwóch członków wspólnoty Emaus. To konieczne, bo największy ruch panuje nocą, gdy do schroniska schodzą z całego miasta zmarznięci bezdomni. Nie wszyscy jednak chcą się tam zatrzymać na dłużej. Niedawno do redakcji "Dziennika" zadzwoniła sądeczanka przerażona widokiem bezdomnego na wózku inwalidzkim, który spędza noce na przystanku przed centrum handlowym Europa przy ul. Nawojowskiej.

- Ten mężczyzna był u nas dwie lub trzy doby, ale zawsze wraca do swojego środowiska - mówi Robert Opoka. - My nikogo nie możemy zakwaterować tutaj siłą. Pracujemy z bezdomnymi od lat i wiemy, że wielu z nich woli znosić niewygody i często ekstremalne warunki, byle tylko nie stracić poczucia wolności i nie ulegać rygorom wynikającym z życia w schronisku. (SZEL)

"Dziennik Polski" 2005-10-12

Autor: ab