Zaproszenie na prześwietlenie
Treść
NOWY SĄCZ. Radni chcą poznać szpitalne dokumenty przetargowe na sprzątanie
- Chcemy wiedzieć, ilu osobom grozi utrata pracy w sądeckim szpitalu, jak przebiega restrukturyzacja i jaki będzie los oddziałów, które teraz zanikły jako samodzielne jednostki? - tego domagali się radni z Komisji Zdrowia i Opieki Społecznej podczas spotkania z dyrektorem szpitala Arturem Puszko. Poprosili go o wszystkie dokumenty związane z przekazaniem salowych i sprzątaczek firmie "IMPEL".
Obecność wiceprezydenta miasta Stanisława Kaima w Radzie Społecznej szpitala, zdaniem radnych, była na tyle mało efektywna, że postanowili zaprosić do siebie dyrektora Artura Puszko, by im z pierwszej ręki udzielił informacji, co właściwie się w tym szpitalu dzieje. Lecznica podlega marszałkowi, ale po pierwsze, leczą się w niej sądeczanie. Po drugie, miasto ma prawo pomagać jej finansowo. Po trzecie, gdy zatrudnionym w niej sądeczanom usuwa się grunt spod nóg, ma prawo stanąć w ich obronie w imię przeciwdziałania bezrobociu. Tak wytłumaczono swoją ciekawość tym, co za szpitalną bramą.
Na prowadzone przez Józefa Gryźlaka posiedzenie Komisji Zdrowia i Polityki Społecznej Rady Miasta, zaproszono także szefową szpitalnej "Solidarności" Krystynę Janisz.
Na prowadzone przez Józefa Gryźlaka posiedzenie Komisji Zdrowia i Polityki Społecznej Rady Miasta, zaproszono także szefową szpitalnej "Solidarności" Krystynę Janisz, która od kilku tygodni wojuje z dyrekcją o przekazywane prywatnej firmie "IMPEL" salowe i sprzątaczki. Jak nigdy, przybyła też duża grupa radnych spoza komisji.
Dyrektor Puszko opowiedział o szpitalnych inwestycjach, walce o oddłużenie szpitala, pożytkach z prywatyzacji i pomysłach na reorganizację oddziałów.
- Jest psychiatria, na razie ma 25 łóżek, docelowo może osiągnąć nawet 100. Na doposażenie SOR marszałek zarezerwował 2,5 mln zł. Są niekwestionowane pożytki z otwarcia stacji dializ i kardiologii inwazyjnej, której już zawdzięczamy życie kilkuset chorych. NFZ płaci nam za nadwykonania. Liczymy w najbliższych dniach na kredyt 18 mln zł, poręczony przez zarząd województwa, co pozwoli nam spłacić wszystkie wymagalne długi.
- Patrząc na zmiany oceniamy je dobrze, ale za nimi stoi po jednej stronie pacjent, a po drugiej pracownik. Po drodze zniknęły nam oddziały dla przewlekle chorych, nefrologii i urologii - stwierdziła Teresa Cabała.
- Chcemy wiedzieć, jakie są zagrożenia prywatyzacji - domagał się Artur Czernecki, a Robert Sobol prosił o dokładne wyliczenie, ile osób zagrożonych zwolnieniem pochodzi z Nowego Sącza.
Przewodniczący Rady Jacek Chronowski dociekał, czy szpital występował do miasta o dofinansowanie sprzętu. Dyrektor, ku zdumieniu obecnych, stwierdził, że nie pamięta, na co usłyszał, że budżet miejski chętnie wspomógłby takie zakupy, podobnie jak to robi dla straży, policji czy pogotowia.
Krystyna Janisz zasypała komisję danymi liczbowymi o zwolnieniach od roku 2000. Ogółem ubyło 1100 osób, natomiast zwiększył się o 10 procent fundusz płac. - Jeśli to się robi w imię oszczędności, to ile trzeba jeszcze zwolnić ludzi, żeby fundusz płac wyniósł zero? Dyrektor odparł na to, że oddziały są albo w budowie, albo w reorganizacji, a podwyższał pensję wypłacając ustawę 203 i pochodne.
Radni prześwietlali także szczegóły przekazania salowych i sprzątaczek, planowanej prywatyzacji analityki. W końcu poproszono dyrektora o przekazanie wszystkich materiałów związanych z przetargiem wygranym przez firmę "IMPEL" oraz dokumentów sporu zbiorowego "Solidarności".
Wczoraj w południe rozpoczęły się bardzo ważne rozmowy związków, kierownictwa szpitala i firmy "IMPEL". Umowa, choć podpisana, może być zmieniona, albo nawet zerwana i o to toczyła się gra. (WCH)
"Dziennik Polski" 2006-04-20
Autor: ab