Zastój w rafinerii
Treść
GORLICE. Syndyk się spóźnia, prezes nie podaje konkretów
Związkowcy z Rafinerii Nafty "Glimar" nie doczekali się wczoraj obiecanej analizy dotyczącej skali zwolnień grupowych planowanych przez syndyka masy upadłościowej. Spotkali się za to z prezesem zarządu spółki Henrykiem Malesą, który powiadomił ich, że do połowy marca ma być gotowy projekt "zagospodarowania" części załogi zakładu zatrudniającego obecnie 450 osób.
Jak już informowaliśmy, do wczoraj związki zawodowe miały otrzymać szczegółową informację na temat zapowiadanych przez syndyka zwolnień. Danych jednak im nie przekazano. Żadnych konktretów związkowcy nie dowiedzieli się też od prezesa Henryka Malesy, choć wiele sobie po tym spotkaniu obiecywali.
- Pan prezes mówił coś o projekcie przerzucenia części załogi do rafinerii w Jaśle, która - podobnie jak "Glimar" - stała się częścią Grupy Lotos - powiedział wczoraj "Dziennikowi" Łukasz Irski, przewodniczący Solidarności w gorlickiej rafinerii. - Szczegółów jednak nie był w stanie podać zwłaszcza, że program jest właśnie przygotowywany i ma być gotowy do połowy marca.
Co gorsza, prezes Malesa przedstawił związkowcom opinię prawną, z której wynika, że w trybie likwidacyjnym (spółka od kilku tygodni jest w stanie upadłości z powodu zadłużenia sięgającego miliarda zł) nie ma możliwości zrealizowania zapowiadanego przez Lotos programu dobrowolnych odejść. Zakładał on wypłatę 150 osobom średnio dwunastu pensji pracowniczych. Wcześniej związki oprotestowały ten projekt i zażądały wyższych odpraw. Teraz chcą utrzymania choćby tego, co chciał wprowadzić Lotos. (SZEL)
"Dziennik Polski" 2005-02-09
Autor: ab