Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Zasypało na biało

Treść

Pługi, piaskarki i równiarki nie nadążały wczoraj odśnieżać dróg. Była to walka z wiatrakami. Pracę drogowców błyskawicznie niweczył wciąż padający śnieg. Autobusy przelotowe przyjeżdżały na dworce PKS w Nowym Sączu, Limanowej i Gorlicach z blisko godzinnym opóźnieniem.

W całym regionie drogi pokryte były zajeżdżonym śniegiem, albo grubą warstwą błota pośniegowego. Jeździło się wyjątkowo ciężko. Samochody poruszały się żółwim tempem. Ciężki sprzęt, który próbował zaradzić sytuacji, zjeżdżał z tras tylko po to by zatankować paliwo do baków.

Rano na drodze krajowej z Nowego Sącza do Limanowej utknął ciężarowy tir, który stanął kilkadziesiąt metrów od limanowskiego rynku. Podobnie było w Raszówkach koło Limanowej. Na "krajówkach" na Sądecczyźnie i Limanowszczyźnie pracowało 9 pługów, 9 piaskarek i równiarka oraz kilkudziesięciu ludzi, którzy uprzątali zwały śniegu z mostów, chodników i zatoczek autobusowych.

Jak nas poinformowała dyżurna ruchu w sądeckim PKS, niektóre kursy dalekobieżne były opóźnione nawet do godziny. Grubo po czasie przyjeżdżali też do Limanowej kierowcy autobusów pospiesznych z Krakowa oraz Zakopanego.

- Autobus do Cieszyna, który powinien wyjechać planowo o godz. 12.45 wyruszył na trasę o 14.30 - powiedział wczoraj "Dziennikowi" dyżurny ruchu PKS w Limanowej. - Nasze autobusy wszędzie dojeżdżają, choć warunki na drogach są bardzo ciężkie.

W powiecie gorlickim "krajówkę" od Grybowa do Siepietny. odśnieżał specjalistyczny sprzęt. Rano problemy z wyjazdem pod Ropską Górę miały tiry. Dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Gorlicach otrzymał też sygnały o problemach na drodze w Siedliskach, w gminie Łużna.

Autobusy kursujące po trasach lokalnych, przyjeżdżały na dworzec PKS w Gorlicach z opóźnieniem, które sięgającym od 15 do 30 minut. Opóźnienia autobusów przelotowych, jadących z Krakowa, dochodziły do godziny. (MIGA)

"Dziennik Polski" 2006-01-02

Autor: ab