Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Zbawienna moc X muzy

Treść

Kino to rodzaj cudu. Pokazuj?c ró?ne drogi i wybory, ma moc zmieniania i nawracania ludzi. Wiara w zbawienn? moc kina braciszka Kleofasa, wielbiciela filmów Felliniego, wydaje siź naiwna. Gdy jednak ogl?da siź takie obrazy jak "Jasminum", mo?na na nowo uwierzyĺ w zbawienn? moc X muzy.

Są bowiem tacy reżyserzy, którzy w to wierzą i nie robią filmów dla rozrywki. Którzy tak jak Kolski, za pomocą filmów, prowadzą rozmowę ze światem i razem z widzem szukają odpowiedzi, rozmawiając o nękających pytaniach.

Niedaleko małego miasteczka Jaśminów stoi klasztor. Mieszka w nim pięciu mnichów: przeor Kleofas oraz bracia Zdrówko, Śliwa, Czereśnia i Czeremcha. Zdrówko zajmuje się całym gospodarstwem, natomiast pozostali są postaciami zagadkowymi i magicznymi. Ich imiona oddają ich szczególną cechę - braciszkowie pachną. Pewnego dnia do Jaśminowa przyjeżdża Natasza, czterdziestoletnia, atrakcyjna kobieta, z małą córeczką Gienią i w od lat zastanym hermetycznym świecie wszystko się zmienia...

W swym najnowszym, długo wyczekiwanym obrazie Kolski pyta nas, czym jest świętość. - Czy dobrym dla niej mieszkaniem jest zwykłe, słabe człowieczeństwo? Taka szorstka codzienność, pełna nieefektownych działań, maleńkich dobrych uczynków. Zadaję też w "Jasminum" pytania o fenomen miłości, uczucia które jest kwintesencją zmysłowości i magii, uwodzi swoją wonią każdego, a jego niezwykła kombinacja, polega na tym, że dla każdego człowieka przyrządzana jest osobiście, według jego bukietu. Nie znajdziesz dwóch takich samych zapachów miłości, a gdy będziesz od niej uciekał, nie pomogą żadne mikstury, by zapomnieć.

Ale kto zna Jana Kolskiego, wie, że nie znajdzie na te pytania gotowej odpowiedzi, że dostanie tylko klucz i musi użyć osobistego szyfru, zgodnego z własną wrażliwością, by szukać ich sam w swoim życiu. Jego filmów nie da się opowiedzieć. One wyłamują się z wszelkich poziomów odbioru i są ponad wszelką estetykę. Gnieżdżą się pod skórą, zapadają w pamięć oraz idą z nami do domu, nie dają o sobie zapomnieć. Razem z nim szukamy odpowiedzi, płaczemy, uśmiechamy się w pustej sali kinowej. Reżyser potrafi tak uruchomić emocje, by widz poczuł zapach jaśminu, nawet, gdy siedzi w kinie daleko od sadów i lasów.

"Jasminum" to film jasny, pogodny, wzruszający i zabawny. Takie kino-cud, który nawiasem się wydarzył podczas realizacji, gdy zakwitły patyki na których brat Zdrówko zostawiał jedzenie dla braciszków. Uśmiecham się wychodząc z kina, odurzona zapachem jaśminu...

Urszula Sołtys

żródło: "Dziennik Polski" 2006-06-08

Autor: mj