ZDANIEM PIŁKARZY
Treść
Sandecji...
Janusz Świerad, kapitan zespołu:
- Dlaczego nie strzelałem karnego? Już odpowiadam. Nie dlatego, bym po niepowodzeniu w meczu z rezerwą Wisły przestraszył się odpowiedzialności. Powód był inny: jest 80 minuta, wygrywamy 2-0, Mariusz Mężyk przewodzi najlepszym snajperom naszej grupy III ligi, na dodatek przyjechali go podglądać ludzie z ŁKS. Wprawdzie trener wołał, bym podszedł do piłki, ale pomyślałem sobie, że warto dać szansę Mariuszowi. Uważam, że rundę jesienną mieliśmy naprawdę dobrą. W najkorzystniejszym dla nas okresie, za kadencji trenera Ireneusza Adamusa, uzbieraliśmy w analogicznym okresie 25 punktów. Teraz mamy ich 23, bo ja wciąż doliczam te "oczka" zabrane nam za mecz w Gorzycach. A przecież pod względem organizacyjnym, sytuacja w klubie była wówczas bez porównania lepsza. Nie ma więc co narzekać.
Tomasz Szczepański:
- To nie był mój najlepszy dzień. Nie da się przez kilka miesięcy grać na pełnych obrotach. Na szczęście ciężar odpowiedzialności za wynik wzięli dziś na siebie Jarek Kandyfer, Adam Ciastoń, Paweł Szczepanik i Mariusz Mężyk. To byli wyróżniający się zawodnicy. Najważniejsze, że wzbogaciliśmy się o 3 punkty.
Michał Gryźlak:
- Po dobrym występie w Wieliczce, dzisiaj nie błyszczałem. Szczególnie w pierwszej połowie, kiedy całej drużynie szło jak po grudzie. Na szczęście po zmianie stron było już znacznie lepiej. Uważam, że mieliśmy udaną drugą część rundy jesiennej. Ustabilizowaliśmy formę na określonym poziomie, nie schodziliśmy poniżej normy. Udowodniliśmy, że jesteśmy w stanie powalczyć z każdym rywalem.
Paweł Szczepanik:
- Zadowolony jestem ze swej postawy. Nieźle szło mi zarówno w destrukcji, jak i w inicjowaniu akcji ofensywnych, mogłem nawet strzelić gola. Ale od oceniania jest trener. No i oczywiście kibice. Z Sandecją nie jestem związany żadnym oficjalnym kontraktem. Jeśli więc nadarzy się okazja pokazania się w wyższej lidze, nie powinienem mieć kłopotów ze zmianą barw klubowych. Ale na razie pozostaję zawodnikiem klubu z Nowego Sącza.
Mariusz Mężyk:
- Z Krzyśkiem Petrykowskim występowaliśmy wiosną w tych samych Tłokach Gorzyce. Znamy się więc jak łyse konie. "Petra" wiedział, jak wykonuję rzuty karne. Podbiegając do piłki zamierzałem strzelać w lewy róg. W ostatniej chwili zmieniłem jednak decyzję i to mnie zgubiło. Dobrze, że prowadziliśmy już wówczas 2-0 i było praktycznie po meczu. Czy był to mój ostatni występ w Sandecji? Zobaczymy, czas pokaże. Zapewniam jednak, ze świetnie się czuję w mym obecnym klubie.
Szymon Mordarski:
- Wiem, wiem, mam szczęście. Już drugi raz wychodząc do gry z ławki strzelam gola. To jednak za mało, by myśleć o stałym etacie w pierwszej jedenastce. Na to miejsce muszę jeszcze ciężko popracować.
... i Kolejarza
Arkadiusz Bałuszyński, kapitan zespołu:
- Cóż mogę powiedzieć po tak słabym występie i przegranym meczu? Z pewnością spory wpływ na naszą postawę miało wypadnięcie z gry już po kilkunastu minutach Arka Chrobota. Brak tego doświadczonego piłkarza był widoczny w poczynaniach naszej formacji obronnej. Ale to tylko częściowe wytłumaczenie. Cóż, trzeba wziąć się w karby i jakoś nadrobić te straty na wiosnę. Zimą czeka nas w każdym razie ogrom pracy.
Andrzej Ulucki:
- Sandecja wygrała w pełni zasłużenie, gratuluję jej piłkarzom, przecież nie tak dawnym kolegom klubowym. Nie czułem się dzisiaj najlepiej, co chyba widoczne było w moich poczynaniach. Obecnie sądeczanie mają zdecydowanie silniejszy zespół. Uważam, że powinni zajmować w tabeli wyższą lokatę.
Dariusz Mielec:
- Aż nie chce się komentować tego, co miało miejsce na boisku. Zagraliśmy źle, bez pomysłu i, choć głośno mówiliśmy o możliwości sprawienia niespodzianki, chyba jednak bez wiary w swoje możliwości. Krótko mówiąc, jestem załamany. Słyszałem o planowanych w klubie zmianach. Nie wiem, czy dotkną one i mnie, ale mam nadzieję, że spowodują, iż wiosną drużyna zaprezentuje się z dużo korzystniejszej strony.
Arkadiusz Chrobot:
- W mojej kontuzji nie ma ani procenta udziału żaden z zawodników Sandecji. Po prostu w pojedynku chyba z Dawidem Bastą wykonałem nieszczęśliwy wślizg. Coś chrupnęło, poczułem ból w łydce i na tym skończyła się moja dzisiejsza kariera. W szpitalu założono mi na nogę szynę gipsową, ale dopiero specjalistyczne badania pozwolą na dokładniejszą diagnozę. Meczu całego nie widziałem, wolałbym więc nie odnosić się do końcowego rezultatu. Ale skoro Sandecja wygrała różnicą aż trzech bramek, to o przypadkowości raczej mowy być nie może. Czy wiążę swoją przyszłość z Kolejarzem? Nie znam na to pytanie konkretnej odpowiedzi, ale raczej w przerwie zimowej rozstanę się ze Stróżami. Chociaż zapewniam, że pobyt w tej miejscowości będę bardzo miło wspominał.
Zebrał: (dw)
Dziennik nowosądecki
Po łyżce z talerza
NOWY SĄCZ. Czy grozi zamknięcie stołówek szkolnych?
As w rękawie albo deska ratunku
NOWY SĄCZ - CHEŁMIEC
Krakowski "Straszny dwór"
Małopolskim Centrum Kultury "Sokół" ...
Radość na twarzy Mariusza
BILSKO
Cztery dekady "Doliny Popradu"
PIWNICZNA-ZDRÓJ. Jubileusz jak się patrzy
Mistrz od witraży
KRYNICA-ZDRÓJ
Raduj się, Matko Polsko!
NOWY SĄCZ. Jak co roku w Święto Niepodległości ...
Modernizacja za 600 tys. zł
KRYNICA-ZDRÓJ
Apel o ostrożność
Z POLICJI
Z miłości do ksiąg
WARTO WIEDZIEĆ. 4 kwietnia 1905 ...
Czas karmienia
Jeżeli macie zamiar dokarmiać zimą ...
Garstka szkodzi społeczności
Rozmowa "Dziennika" z Krzysztofem Popielą, ...
Promocja po pół wieku
W piątkowe popołudnie w reprezentacyjnej ...
Franciszek Świebocki
LUDZIE
Nowy Sącz stolicą
Sandecja - Kolejarz Stróże 3-0 (1-0)
ZDANIEM PIŁKARZY
Sandecji...
Powtórka z ligi
III runda PP w Limanowej
Awans uzyskali
Pozostałe mecze III rundy piłkarskiego Pucharu ...
Sensacja w Ostrowsku
Podhale, Puchar Polski
"Dziennik Polski" 2005-11-14
Autor: mj