Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Zgodnie z planem

Treść

Sandecja odniosła w Wielka Sobotę zwycięstwo, na które, tak prawdę powiedziawszy, wszyscy kibice oczekiwali. Po kiepskiej pierwszej połowie, po przerwie podopieczni trenera Janusza Pawlika "włączyli drugi bieg", aplikując swym rywalom dwa gole.

Swój "dzień konia" zaliczył Robert Kubiela, który zdobył dla gospodarzy prowadzenie już w 33 sekundzie swego pobytu na boisku. Później swoje trafienie dołożył niezawodny Janusz Świerad, dowodząc tym samym, że jednak są w ekipie sądeczan gracze, potrafiący dziurawić siatkę przeciwników.

Wygrana sprawiła, że ekipa z ul. Kilińskiego awansowała na siódmą pozycję w trzecioligowej tabeli, mając w perspektywie kolejny mecz na własnym terenie. Już jutro o godz. 16.30 zmierzy się z prezentującą zbliżony do Tłoków poziom Wierną Małogoszcz. Otwiera się więc szansa na powiększenie swego dorobku punktowego.

Powiedzieli "Dziennikowi"

Trener Sandecji Janusz Pawlik

- Zadowolony jestem naturalnie z trzech punktów, choć zganić muszę swych podopiecznych za to, co zaprezentowali w pierwszej połowie. Nie można marnować takich sytuacji, jak to przydarzyło się Dawidowi Florianowi. Na szczęście błyskawicznie strzelona po przerwie bramka odblokowała chłopaków. Zaczęli poczynać sobie z większą swobodą, spadł z nich balast psychiczny. Słabiej niż zwykle zagrała dzisiaj druga linia, niewiele ożywczego wnieśli też zawodnicy wprowadzeni do gry w trakcie trwania drugiej połowy (akurat w odniesieniu do dwóch ostatnich opinii szkoleniowca pozwalamy sobie mieć nieco inne zdanie - przyp. d. w.). No, ale nie ma co zbytnio narzekać. Przecież wzbogaciliśmy swe konto punktowe. W środę gramy kolejny mecz na własnym boisku. Wbrew pozorom, o zwycięstwo z Wierną nie będzie łatwo. Uważam, że czeka nas zadanie o wiele cięższe, niż dzisiaj.


Janusz Gierach, trener Tłoków

- Sandecja była zespołem zdecydowanie lepszym, przez 90 minut dominowała na boisku, odnosząc zwycięstwo w pełni zasłużone, nie podlegające ani przez moment dyskusji. To mądrze prowadzona, właściwie poukładana drużyna. Jedna z lepszych w trzeciej lidze. Moi podopieczni zagrali słabo, ale właśnie tylko na taki występ stać ich obecnie. Stworzyliśmy zaledwie jedną groźną sytuacje pod bramką rywala. To trochę za mało, by marzyć o korzystnym wyniku.


Wiesław Leśniak, były prezes Sandecji

- Mecz miał dwa oblicza. W pierwszej połowie gospodarze zagrali - nazwijmy to - przeciętnie. Po zmianie stron było już znacznie lepiej. Mogliśmy, co ja mówię: powinniśmy wygrać w bardziej efektownych rozmiarach, w kilku przypadkach pod bramką rywali naszym zawodnikom zabrakło jednak zimnej krwi. Ale nie narzekajmy: wywalczyliśmy przecież kolejne punkty. Pragnę zwrócić uwagę, że polegać możemy głównie na starszych, bardziej doświadczonych zawodnikach. Mam tutaj na myśli Świerada, Szczepańskiego, Ciastonia, Bodzionego czy Kandyfera. Oni rzadko schodzą poniżej poziomu przyzwoitości. Gracze z krótszym ligowym stażem winni brać z nich przykład.


Marek Banaś, kurator Sandecji

- Wygraliśmy za nisko, wynik nie odzwierciedla w pełni przewagi Sandecji. Ważne, że chłopcy walczą na boisku, widać, że zależy im na zwycięstwach. To dobrze: prezentowana przez nich ambicja być może doceniona zostanie przez radnych miejskich, od których przecież w dużej mierze zależą dalsze losy klubu. Przed startem do rundy wiosennej powiedziałem, że w pięciu pierwszych meczach wywalczymy 10 punktów. Jeśli w środę pokonamy Wierną, a wierzę w to bardzo mocno, moja przepowiednia spełni się w stu procentach.


Robert Kubiela, strzelec gola dającego Sandecji prowadzenie

- Dostałem idealne podanie w tempo od Adasia Ciastonia, wziąłem "na plecy" obrońcę, uderzyłem lewą nogą. Przez moment obawiałem się, że bramkarz złapie piłkę, rzucił się bowiem we właściwym kierunku. Na szczęście futbolówka wpadła do siatki. To pierwszy gol strzelony przeze mnie w oficjalnym meczu Sandecji. Mam nadzieję, że nie ostatni. Uważam, że bardzo dobrze zrobiła mi przerwa w występach, jaką zaordynował mi trener Janusz Pawlik. W ciągu kilkunastu dni odzyskałem świeżość. Po ciężkich zimowych treningach czułem się bowiem mocno "przytkany". Teraz powinno być już tylko lepiej.

(dw)

Sandecja pod lupą

Bodziony 6, Szczepanik 6, Świerad 7, Kandyfer 6, Rusin 5, Peciak 5, Szczepański 7, Ciastoń 7, Rysiewicz 6, Zachariasz 5, Kubiela 6, Florian 5. Grali ponadto: Nowak, M. Gryźlak o P. Leśniak, za krótko przebywali jednak na boisku, by można było im wystawiać notę. (dw)

"Dziennik Polski" 2006-04-18

Autor: ab