Złodzieje podcięli stropy
Treść
Trwa remont starej części dawnego pensjonatu "Poprad" w Piwnicznej Zdroju. Przywrócenie go do dawnej świetności planowane jest na okres zimowy, ale na razie pawilony usytuowane przy wjeździe do uzdrowiska robią koszmarne wrażenie. W pełni gorącego lata, przy wypełnionych po brzegi gośćmi domach wczasowych, ruiny dawnego pensjonatu "Poprad" wyglądają jak z innej bajki. Bo rzeczywiście, chyba są z zupełnie innej opowieści, niż rozwijająca się dość szybko pod bokiem Piwniczna Zdrój. "Poprad" zbudowany między brzegiem rzeki o tej samej nazwie a torami kolejowymi z Nowego Sącza na Krynicę, należał do dawnego Funduszu Wczasów Pracowniczych i miał średni standard ośrodków z czasów PRL. Potem przeszedł pod PKP. Zmiana właściciela była o tyle szczęśliwa, że wypoczywającym kolejarzom nie przeszkadzały zbytnio przejeżdżające co godzinę pociągi tuż pod oknami. Pensjonat miał swoją starą część z jadalnią, tarasem i obok pawilon z pokojami na dwóch kondygnacjach. Obiekt popadał w ruinę w tempie kryzysu PKP. Z końcem ubiegłego roku został wystawiony na sprzedaż. Nieruchomość podzielono na dwie części. Starszą kupili przedsiębiorcy z Krakowa z myślą o remoncie i domu wypoczynkowym o wysokim standardzie. Na tę okoliczność utworzyli spółkę "Poprad". Dużo gorzej poszło z pawilonem, gdzie mieściła się większość pokojów noclegowych. - Wiemy, że w bardzo szybkim czasie od pierwszej sprzedaży pawilonu przez PKP, zmienił się dwukrotnie właściciel - usłyszeliśmy w Urzędzie Miasta i Gminy Piwniczna. - Są tam jakieś problemy z wodociągiem i kanalizacją. Dla nas taki bałagan widoczny z szosy też nie jest powodem do dumy. Wczoraj po południu skontaktowała się z "Dziennikiem Polskim" Beata Kościółek, pełnomocnik krakowskiej spółki. - Prowadzimy remont do momentu zakupu starej, głównej części pensjonatu - wyjaśniała Beata Kościółek. - Krótko po zakupie, złodzieje włamali się do budynku i nie dość, że go zdemolowali, to jeszcze podcięli stropy, co doprowadziło do załamania się stropów. Bardzo długo trwały uzgodnienia remontowe ze strażą pożarną i sanepidem. Chcemy doprowadzić pensjonat do użytku jeszcze na tegoroczną zimę. Planujemy w dawnym miejscu urządzić półkolistą jadalnię z widokiem na rzekę, tak jak to było kiedyś. Mamy wykupiony dojazd do obiektu wzdłuż torów, drogą, którą obecnie można do nas dojechać. Mamy własną studnię, pawilon po sąsiedzku jej nie ma, bo dawniej całość stanowiła obiekt grzewczo sanitarny. Być może właśnie ten problem spowodował, że zmienił się kolejny właściciel pawilonu, a podobno i on szykuje się do sprzedaży. Inwestorzy spółki "Poprad" liczą, że planowany wyciąg narciarski na Kicarz przyciągnie do pensjonatu za torami amatorów zimowego wypoczynku. Z planów wynika, że opodal ma być robiony duży parking samochodowy na około 500 aut. - Od nas pod dolną stację będzie można podejść w narciarskich butach, więc myślę, że po uruchomieniu wyciągu na brak gości nie będziemy narzekać. (WCH) "Dziennik Polski" 19.07.07
Autor: aw