Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Znikające porodówki

Treść

W pierwszych tygodniach 2026 roku z mapy szpitali zniknęło już osiemnaście porodówek. Kobiety z małych miejscowości muszą pokonać niekiedy ponad sto kilometrów, żeby urodzić dziecko. To efekt polityki rządu Donalda Tuska – mówią dyrektorzy szpitali, lekarze i sami rodzice.

Lesko to ostatnia porodówka w Bieszczadach. 1 stycznia 2026 roku przestała funkcjonować. Kobiety w zaawansowanej ciąży muszą jechać ponad 100 kilometrów do szpitala położniczego  w bólu, stresie i z ryzykiem. że nie dojadą na czas. premier Donald Tusk w programie tvn24 stwierdził, wprost, że porodówka w Lesku nie jest zamknięta i w Polsce nie ma problemu z dostępem do porodówek.

Tobiasz Bocheński, poseł do Parlamentu Europejskiego, komentując słowa premiera, stwierdził, że mamy do czynienia z polityką manipulacji i kłamstwa ze strony premiera.

– On jest w stanie powiedzieć wszystko, żeby utrzymać władzę. To kompromituje i Koalicję Obywatelską, i ten rząd – zaznaczył europoseł.

Kiedy Polska bije rekordy niskiej liczby urodzeń, rząd Donalda Tuska płaci za zamykanie porodówek oraz innych oddziałów – alarmuje Maria Ochman, przewodnicząca Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność”.

– Ministerstwo Zdrowia próbuje likwidować nie tylko porodówki, ale również inne oddziały. W ostatnim czasie wyszło rozporządzenie, które będzie umożliwiało Narodowemu Funduszowi Zdrowia płacenie za zlikwidowane procedury – mówiła Maria Ochman.

Była minister zdrowia Katarzyna Sójka wskazuje, że mamy świadczenia, za które Narodowy Fundusz Zdrowia płaci nadmiernie. Korzystają z tego prywatne podmioty, np. w kardiologii.

– Zdecydowanie w publicznej jednostce jest o wiele bezpieczniej, żeby urodzić, szczególnie jeżeli jest w pobliżu oddział neonatologiczny, jeżeli jest cały transport medyczny, który ewentualnie maluszka zabezpieczy – wskazała.

Od lutego weszły przepisy umożliwiające tworzenie tak zwanych pokoi narodzin na SOR. Model pokoju narodzin, gdzie miałaby być obecna tylko położna przy porodzie, sprawdziłby się wyłącznie w takim przypadku, gdy noworodek jest zdrowy i nie ma oznak choroby – tłumaczy doktor Grażyna Ohia, kierownik oddziału neonatologicznego we Wrocławiu.

– Nigdy nie wiemy tak naprawdę, jak ten poród przebiegnie, gdyż każdy poród ma swój indywidualny scenariusz. Nawet przy prawidłowej ciąży zawsze jest ryzyko, że jakieś komplikacje przy porodzie wystąpią – powiedziała dr Grażyna Ohia, neonatolog.

Zamykanie porodówek to nie tylko problem dla rodzących, ale również realna trudność z zatrudnieniem położnych. W województwie świętokrzyskim 3 lata temu zostały zamknięte trzy porodówki. Wiele położnych straciło pracę, bo nie było dla nich miejsca w innych placówkach  – zauważa położna Paulina Grzesiak.

– Wszystkie pozostałe nie potrzebują aż takiej ilości i też te odległości między jedną porodówką, która była zlikwidowana, a tą, która istnieje, jest na tyle duże, że jest to trudne, żeby podjęły pracę w innych miejscach – podkreśliła położna.

W sumie od 2020 roku do stycznia 2026 roku zamknięto 81 oddziałów położniczo-ginekologicznych. Tylko w roku 2025 zamknięto ich 27.

 

TV Trwam News


źródło: radiomaryja.pl, 23 marca 2026

Autor: dj