Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Zofia Rysiówna w Sokole już na wieki

Treść

W kameralnym gronie przyjaciół i wielbicieli talentu wybitnej sądeczanki Zofii Rysiówny otwarto w gmachu Małopolskiego Centrum Kultury Sokół salę jej imienia.

Na uroczystość połączoną z wieczorem wspomnień o aktorce przyjechał jej syn - Piotr Hanuszkiewicz. Dziękował za pamięć o mamie, za to, że mieszkańcy Nowego Sącza odwzajemnili miłość, jaką Zofia Rysiówna do końca swoich dni chowała w sercu.

Sala jak onaÉ

- Kochała to miasto i byłaby dziś dumna, szczęśliwa wiedząc, że tutaj, w Nowym Sączu, wciąż żywa jest pamięć o niej - powiedział Hanuszkiewicz.

W sali imienia Zofii Rysiówny będą odbywać się warsztaty i szkolenia.

Niewielkie, skromne pomieszczenie, które dyrektor Małopolskiego Centrum Kultury Antoni Malczak wyszukał w gmachu spełniając w ten sposób obietnicę, złożoną tuż po śmierci Rysiówny, według Piotra Hanuszkiewicza pasuje do osobowości artystki: zawsze pełnej pokory i niezmiennie nawołującej młodych do zgłębiania wiedzy, doskonalenia umiejętności, hartowania duchaÉ

Z łezką

Na okrasę uroczystości kabaret Ergo przygotował wzruszającą wiązankę muzyczną przeplataną fragmentami ostatniego wywiadu jaki przeprowadzili z Zofią Rysiówną tuż przed jej odejściem Leszek Bolanowski i Grzegorz Kornaś.

Z telebimu zebrani w Sokole goście znów zobaczyli bohaterkę wieczoru, która z uśmiechem wspominała

czasy swojej młodości spędzonej w Nowym Sączu i prawych, honorowych ludzi, z którymi zetknął ją los. Nie sposób było oprzeć się smutnej refleksji, że takich ludzi jest coraz mniej. Odchodzą jak Ona przed rokiem, a tym, którzy dorastają, inne już przyświecają ideały. Pozostaje nadzieja, którą prałat Jan Siedlarz, proboszcz parafii św. Kazimierza dał podczas ostatniego pożegnania Zofii Rysiówny.

- Nie jest możliwe, by ziarno rzucone w ziemię nie wydało plonu - powiedział. - A jaki i kiedy? Jeden Bóg wie!

Iwona Kamieńska

"Gazeta Krakowska" 2004-11-15

Autor: kl