Zwycięski początek
Treść
Sandecja - Pogoń Leżajsk 1-0 (1-0)
Od zwycięstwa rozpoczęła piłkarską wiosnę drużyna trzecioligowej Sandecji. Podopieczni trenera Janusza Pawlika w minimalnych rozmiarach pokonali Pogoń z Leżajska, choć styl, w jakim to uczynili, nie mógł nikogo zachwycić. Liczą się jednak trzy punkty, będące zwiastunem oby pomyślniejszej przyszłości usiłującego wyjść z organizacyjnej zapaści blisko stuletniego klubu. > SANDECJA POD LUPĄ
Indywidualne oceny graczy Sandecji, skonsultowane z trenerem Januszem Pawlikiem: Stanisław Bodziony 5 - Paweł Szczepanik 4, Janusz Świerad 6, Jarosław Kandyfer 4, Artur Hajduk 2, Tomasz Rusin 5 - Paweł Rysiewicz 5, Tomasz Szczepański 7, Adam Ciastoń 6, Bartłomiej Damasiewicz 6 - Robert Kubiela 4, Dawid Florian 4. Wystąpili również Michał Gryźlak i Rafał Kudryk, grali jednak zbyt krótko, by można było ich oceniać. (dw) > POWIEDZIELI "DZIENNIKOWI"
Janusz Pawlik, trener Sandecji:
Przepraszam kibiców
- Piłkarzy pochwalić mogę jedynie za pierwsze pięć minut. Strzelili bramkę, po czym zapomnieli o przedmeczowych założeniach taktycznych. Nie wiem, co w nich wstąpiło. Podczas zimowych sparingów prezentowali się o niebo lepiej. Dzisiaj zawiodły właściwie wszystkie formacje. Pretensji nie mogę mieć jedynie do Tomka Szczepańskiego, z którego przykład powinni brać młodsi gracze. Dobre momenty mieli również Adaś Ciastoń, Janusz Świerad, Staszek Bodziony oraz Bartek Damasiewicz, a także wprowadzony po przerwie Tomek Rusin. Szymek Mordarski już przy pierwszym kontakcie z piłką skręcił nogę i do końca utykał, choć zdobył się na indywidualną akcję. O pozostałych podopiecznych wolę się nie wypowiadać. Pozostaje mi tylko przeprosić kibiców i liczyć, że na kolejnym naszym meczu równie licznie zjawią się na stadionie.
Piłkarz Michał Gryźlak:
Siły za grosz
- Już na początku stycznia nabawiłem się kontuzji, której skutki są wciąż odczuwalne. Dopiero niedawno wznowiłem regularne treningi. Zaległości są jednak ogromne. Siły wyczerpały mi się po kilku "szarpnięciach". Czeka mnie więc sporo pracy. Zdaję sobie sprawę, że nie zaprezentowaliśmy się korzystnie. Byliśmy za bardzo spięci, za bardzo chcieliśmy wygrać. Najważniejsze więc, że udało się zainkasować trzy punkty. Teraz powinno być już tylko lepiej.
Piłkarz Piotr Zachariasz:
Męka na trybunach
- W środę nabawiłem się urazu mięśnia czworogłowego, mecz oglądałem więc z trybun. Proszę mi wierzyć, że ledwo wytrzymywałem na krzesełku. Po stokroć wolałbym biegać po boisku, pomóc chłopakom. Dobrze, że siedziała przy mnie sympatia, która powstrzymywała moje zapędy. To prawda, zespół nie zagrał olśniewająco. Ale przecież wygrał. I to się tylko liczy.
Jan Klimczak, kierownik drużyny:
Kamień z serca
- W meczu z Pogonią debiutowałem oficjalnie w roli kierownika drużyny. Nie ukrywam, że mocno to przeżywałem. Koncentrowałem się na pilnowaniu, by na boisku przebywało wciąż dwóch młodzieżowców. Po końcowym gwizdku sędziego spadł mi kamień z serca. Wygrana ma dla mnie podwójną wartość: umacnia Sandecję w bezpiecznych rejonach tabeli i utrzymuje w przekonaniu, że nie przynoszę zespołowi pecha. (dw)
"Dziennik Polski" 2006-04-03
Autor: ab